„Nie miałam czasu. Ale wiem, co Pani powie”. Wioletta ma czterdzieści trzy lata, jest kontrolerką jakości w zakładzie mleczarskim i od jedenastu sesji przychodzi do gabinetu prywatnego z powodu ciągłego napięcia po awansie na kierowniczkę zmiany. Trzeci tydzień z rzędu nie ma notatek, na które się umówiły. Terapeutka proponuje prostszą wersję zadania i słyszy: „Tak, ale w pracy nie mam jak”. Potem kilka minut ciszy i zdanie: „Pani też pewnie uważa, że ja się nie staram”. Terapeutka czuje irytację, a na końcu języka ma: „Jeśli Pani nic nie spróbuje, nic się nie zmieni”. Tak najczęściej wygląda opór w terapii: bez buntu, za to z uprzejmym „tak, ale”, milczeniem i pustą kartką.
Poniżej znajdziesz, jak czytać taki moment, zanim zamieni się w etykietę w notatce, i co powiedzieć na kolejnej sesji.
Czym jest opór w terapii i co chroni klient?
Opór to wszystko, co spowalnia albo blokuje wspólną pracę: zmiana tematu, żart w poważnym momencie, „nie pamiętam”, spóźnienia, zgoda na każdą propozycję bez żadnego działania, niewykonane zadania, nagła poprawa zaraz po trudnej sesji. Pojawia się u każdego klienta, bo zmiana zawsze coś narusza. Dla terapeuty jest informacją: zbliżyliście się do czegoś ważnego albo coś w sposobie pracy klientowi nie odpowiada.
Pytanie „jak to przełamać?” prowadzi do przeciągania liny, którą klient zawsze może puścić, po prostu przestając przychodzić. Więcej daje pytanie, przed czym klient się chroni i czy ta ochrona jest mu jeszcze potrzebna. Najczęściej opór osłania:
- ból, który klient przeczuwa i nie wie, czy go uniesie;
- wstyd, na przykład przed przyznaniem się do czegoś, co psuje obraz siebie;
- lojalność wobec rodziny albo partnera;
- relację z terapeutą, czyli lęk, że po pełnej opowieści terapeuta przestanie go szanować;
- prawo do własnej decyzji, gdy klient czuje, że ktoś chce nim pokierować;
- równowagę życiową, która działa, choć kosztem objawów.
Z klientem lepiej nie używać słowa „opór”, bo w codziennym języku znaczy „sprzeciw” i brzmi jak zarzut. Opisz, co widzisz i kiedy to się dzieje: „Zauważam, że kiedy wracamy do pracy, rozmowa zmienia kierunek”. Słowo „opór” zostaw do notatek i na superwizję.
Kurs CWP „Trudny klient i opór w terapii” poświęca temu cały moduł 2: co chroni opór, kiedy mówi „za szybko”, kiedy „nie w tę stronę” i jak różne nurty go rozumieją. Zobacz program szkolenia
Jak pracować z trudnym klientem, kiedy w notatce pojawia się etykieta?
„Trudny klient” to potoczna nazwa sytuacji, w której współpraca przestała się układać. Nie opisuje osoby i nie jest rozpoznaniem. Ta sama osoba bywa trudna u jednego terapeuty i zwyczajna u innego, trudna w trzecim miesiącu i dobrze współpracująca w szóstym. Zdanie „klientka niczego nie chce zmienić” zamyka temat. Opis zachowania w relacji otwiera kilka wyjaśnień, które da się sprawdzić.
Użyteczny opis odpowiada na kilka pytań. Co klient robi albo czego nie robi, tak jak zobaczyłaby to kamera? Kiedy to się dzieje: przy jakim temacie, po jakim Twoim pytaniu, od kiedy? Co czujesz w tym momencie i co zwykle robisz potem? Co już próbowałeś? Jakie są co najmniej dwie hipotezy o tym, co to zachowanie chroni? O co możesz zapytać?
Notatka o Wiolecie po takiej przeróbce brzmi inaczej: „Od trzech sesji, gdy pytam o zadanie, odpowiada »tak, ale« albo milknie. Czuję irytację i proponuję kolejne, prostsze wersje. Hipotezy: zadanie przypomina jej kontrolę, którą w pracy prowadzi sama; boi się porażki na moich oczach; przyszła po wysłuchanie, a plan pojawił się za wcześnie”. Taki opis da się przeczytać klientce na głos bez zawstydzania jej. Dopisz też, co idzie dobrze: Wioletta przychodzi na każdą sesję, choć „nic się nie zmienia”. Coś ją przyprowadza i od tego można zacząć rozmowę.
Opis obejmuje też Twój udział, bo to jedyna część sytuacji, na którą masz bezpośredni wpływ. Potrzeba bycia pomocnym albo lęk przed złością klienta potrafią zawęzić to, co widzisz. Szukanie własnego udziału nie oznacza obwiniania się.
Opór w terapii czy reakcja na Twój błąd?
Część zachowań, które terapeuci nazywają oporem, jest reakcją na ich ruch: interpretację podaną za wcześnie, zadanie ustalone bez sprawdzenia, czy klient je udźwignie, pracę nad celem terapeuty zamiast celu klienta, uwagę, która zawstydziła. Klient rzadko mówi o tym wprost. Odpowiada krócej, zaczyna patrzeć na zegarek, odwołuje sesję.
Rozstrzygnąć to pozwalają zwykle trzy pytania. Kiedy zaczęła się zmiana? Jeśli tuż po Twojej interwencji albo po zmianie ustaleń, najpierw przyjrzyj się temu, co zrobiłeś. Czy klient zachowuje się tak wszędzie, czy tylko w gabinecie? Jeśli opowiada o podobnych reakcjach w pracy i u lekarza, wzorzec raczej należy do niego. Co się dzieje, gdy zapytasz wprost? Reakcja na błąd często wyjaśnia się po jednym zaproszeniu do krytyki, a ochrona przed bólem po jednym pytaniu nie mija.
Pytanie zadaj tak, żeby dało się na nie odpowiedzieć „tak”. Wersja „chyba nie poczuła się Pani urażona?” prawie zawsze kończy się grzecznym „nie”. Lepiej: „Zastanawiam się, czy coś, co powiedziałam ostatnio, nie było dla Pani trudne albo nie na miejscu. Wolałabym to wiedzieć”.
Klient mówi „tak, ale” i nie robi zadań: co wtedy?
Ambiwalencja w terapii to jednoczesne chcenie zmiany i chcenie, żeby wszystko zostało po staremu. Obie strony są prawdziwe. W gabinecie spotykasz głównie ludzi pośrodku, bo ci, którzy chcą zmiany bez zastrzeżeń, często radzą sobie sami. Impas zaczyna się wtedy, gdy terapeuta zajmuje stronę zmiany, a klient, żeby zachować równowagę, broni drugiej. Im mocniej ciągniesz, tym mocniej klient ciągnie w przeciwną stronę.
„Tak, ale” to ambiwalencja w czystej postaci i zawsze tworzą je dwie osoby: „ale” pada dopiero po tym, jak coś zaproponujesz. Wyjście zaczyna się więc od Ciebie. Przestań proponować, choćby na jedną sesję. Zapytaj, co klient sam już próbował i co się wtedy działo. Uznaj przeszkody za prawdziwe, bo uznana przeszkoda rzadziej wymaga obrony. Odzwierciedlaj obie strony w jednym zdaniu, łącząc je słowem „i”: „Chce Pani mieć spokój w pracy i boi się Pani, że każda zmiana zostanie oceniona”. Słowo „ale” kasuje pierwszą część zdania.
Pomaga też pytanie o koszty zmiany: „Gdyby to napięcie jutro zniknęło, czego mogłoby Pani brakować?”. Klient, który sam nazwie koszt, nie musi go bronić. Niewykonane zadanie potraktuj tak samo: jako informację o tym, czy zadanie było wspólne, wykonalne i zrozumiałe, bez sprawdzianu i bez rozliczania. Szerzej o pracy z klientem, który wie, co powinien zrobić, i nie robi tego, piszemy w tekście o rozmowie z pacjentem, który wie, że powinien się zmienić.
Co zrobić, gdy klient złości się na terapeutę albo mówi, że terapia nic nie daje?
To zwykle najtrudniejszy moment, bo dotyka kompetencji, wieku albo życia prywatnego terapeuty. Pierwszy odruch prowadzi albo do obrony (tłumaczenie się, wyliczanie postępów, powoływanie się na doświadczenie), albo do uległości: przyznawania racji dla świętego spokoju i zmiany stylu pracy pod dyktando klienta. Obie reakcje utrwalają problem.
Trzecia droga zaczyna się od przyjęcia złości bez „ale”. Opisz sytuację z perspektywy klienta, uznaj to, co w niej zrozumiałe, i zapytaj, co się dzieje. Pomaga ciało: stopy na podłodze, luźne ramiona, mówienie wolniej i ciszej niż klient. Wyjaśnienie swojej części, jeśli jest potrzebne, przychodzi później, gdy złość została usłyszana. Powiedziane w tym momencie, jest informacją. To samo zdanie na początku zabrzmiałoby jak obrona.
Zdanie „terapia nic nie daje” potraktuj jako zaproszenie do przeglądu: co miało się zmienić, po czym klient by to poznał, co zmieniło się choć trochę, co w spotkaniach pomaga, a co przeszkadza. Klient, który mówi o rozczarowaniu wprost, jest bardziej zaangażowany niż ten, który po prostu przestaje przychodzić.
Krytyka bywa też zwyczajnie trafna. Jeśli trzeci raz pytasz o to samo albo mylisz imię dziecka klienta, interpretowanie tej uwagi jako przeniesienia jest unikaniem odpowiedzialności. Najczęściej krytyka jest trafna w części. Odpowiedz najpierw na tę część, a dopiero potem zapytaj o resztę. Przyznanie się do błędu ma cztery elementy: co się stało, że to Twój błąd, przeprosiny, co zrobisz inaczej. Bez „przepraszam, ale”.
Złość ma granicę. Klient może podnieść głos, krytykować, mówić, że terapia go denerwuje. Wyzwiska, groźby, niszczenie przedmiotów, blokowanie drzwi już nie. Granicę stawiasz krótko i spokojnie, a jeśli zachowanie się powtarza, robisz to, co zapowiedziałeś: przerwę albo przerwanie sesji. Gdy pojawiają się groźby wobec konkretnej osoby albo myśli samobójcze, trudność w relacji przestaje być głównym tematem: pytasz wprost, oceniasz ryzyko, organizujesz pomoc tego samego dnia, a przy bezpośrednim zagrożeniu życia lub zdrowia dzwonisz pod 112. Tajemnica zawodowa psychologa ma tu wyjątek: przy poważnym zagrożeniu życia lub zdrowia klienta albo innych osób możesz przekazać informacje w zakresie potrzebnym do ochrony.
Zdania na takie chwile zebraliśmy w arkuszu „Złość i krytyka wobec terapeuty: gotowe zdania na trudne momenty”, dołączonym do modułu 8, razem z lekcjami o dewaluacji i porównaniach z poprzednim terapeutą. Sprawdź moduł o złości i krytyce
Pęknięcie w relacji terapeutycznej: jak o nim rozmawiać na sesji?
Pęknięcie to okres, w którym słabnie więź albo zgoda co do celu i sposobu pracy. Zdarza się w każdej terapii, także w bardzo dobrej. Bywa konfrontacją, gdy klient mówi o niezadowoleniu wprost, albo wycofaniem, które z zewnątrz wygląda jak spokojna współpraca: przytakiwanie, ogólniki, „to nic takiego”, pierwsze spóźnienia. Wycofanie rozpoznajesz po zmianie, a najwcześniejszy sygnał często pojawia się w Tobie, na przykład jako ulga, gdy klient odwołuje sesję.
Podstawowym narzędziem naprawy jest metakomunikacja, czyli rozmowa o tym, co dzieje się między Wami. Działa, gdy dotyczy tego, co się dzieje teraz, opiera się na obserwacji zamiast interpretacji, zawiera Twój udział i kończy się zaproszeniem. Mów w pierwszej osobie: „mam wrażenie”, „zauważam u siebie”. Zdania w drugiej osobie, typu „Pani się wycofuje”, brzmią jak diagnoza.
Terapeutka Wioletty na dwunastej sesji powiedziała: „Zauważam, że od kilku tygodni ja proponuję, a Pani mówi, dlaczego to się nie uda. I chyba zaczęłam naciskać. Jak to jest dla Pani?”. Wioletta milczała chwilę, a potem odpowiedziała, że notatki z dnia przypominały jej raporty, które sama pisze w pracy dla przełożonego, i że w gabinecie znów czuła się jak na kontroli. Terapeutka przyznała, że zaproponowała zadanie po swojemu, bez pytania, czy ta forma Wiolecie pasuje. Ustaliły, że zamiast pisać, Wioletta przyniesie na sesję jedną sytuację z tygodnia, opowiedzianą z pamięci. Pierwszą przyniosła od razu na następne spotkanie.
Pierwsza próba metakomunikacji często kończy się zaprzeczeniem. Przyjmij je bez przekonywania („Może to tylko moje wrażenie”) i wróć do tematu za kilka sesji. Więcej o rozpoznawaniu i naprawie takich momentów piszemy w tekście o zerwaniu sojuszu terapeutycznego na sesji.
Przeciwprzeniesienie w terapii: co Twoja irytacja mówi o relacji?
W szerokim, praktycznym znaczeniu przeciwprzeniesienie to wszystkie reakcje terapeuty na konkretnego klienta: złość, znudzenie, senność, bezradność, chęć ratowania, ulga po sesji. Część pochodzi z historii terapeuty, część jest odpowiedzią na to, jak klient działa w relacji, a większość jest mieszanką obu. Reakcja staje się problemem dopiero wtedy, gdy kieruje Twoim zachowaniem, a Ty tego nie widzisz: zaczynasz unikać tematów, przedłużać sesje, doradzać, karać chłodem.
Irytacja terapeutki Wioletty była informacją: w gabinecie powtarzał się układ kontroli, który Wioletta zna z pracy, a terapeutka niepostrzeżenie weszła w rolę kontrolującej. Przydaje się proste porównanie: czy przy tym kliencie reaguję inaczej niż przy innych?
Między sesjami wystarczy krótki zapis: co czułeś i gdzie w ciele, co zrobiłeś pod wpływem tego uczucia, kogo klient Ci przypomina. Wzorce widać dopiero w serii zapisów. Na superwizję przynieś jedno pytanie i fragment sesji, w którym reakcja była najsilniejsza. Tam łatwiej odróżnić to, co pochodzi od klienta, od tego, co należy do Ciebie, i można powiedzieć „nie lubię tego klienta” bez obawy przed oceną. Jak przygotować przypadek, żeby czas nie poszedł na streszczenie, opisujemy w tekście o korzystaniu z superwizji.
Kurs o oporze w terapii: konkretne zdania i arkusze do pracy z klientem, z którym utknąłeś
Jeśli zastanawiasz się, jak pracować z trudnym klientem w swoim gabinecie, kurs prowadzi przez kolejne sytuacje: impas, milczenie, złość, przekraczanie granic, zakończenie terapii. Każda lekcja ma fragment sesji z komentarzem, wersję z typowym błędem i zdania do powiedzenia klientowi. Możesz zacząć od modułu, który dotyczy klienta, z którym masz teraz kłopot.
Co dostajesz:
- 24 moduły i 96 lekcji, łącznie 45 godzin pracy, niezależnie od nurtu;
- 14 arkuszy PDF, w tym „Opór w terapii: pytania do zrozumienia, co chroni klient”, „Pęknięcie w relacji: arkusz rozpoznania i naprawy” oraz „Własne reakcje terapeuty: dziennik przeciwprzeniesienia”;
- moduły o kliencie przysłanym przez sąd albo rodzinę, o granicach, skargach i o tym, kiedy trudność oznacza zagrożenie;
- cztery rozbudowane analizy przypadków z zapisem sesji;
- certyfikat ukończenia CWP z liczbą godzin (45 h).
Przejrzyj moduły i wybierz ten, od którego zaczniesz
Najczęściej zadawane pytania
Czym jest opór w psychoterapii?
Opór to każde zachowanie, myśl albo reakcja klienta, która spowalnia lub blokuje wspólną pracę, na przykład zmiana tematu, milczenie, „tak, ale” czy niewykonane zadania. Nie jest winą klienta ani dowodem złej woli. Mówi o tym, co klient chroni, w jakim tempie może iść i jak przebiega współpraca.
Jak pokonać opór w terapii?
Lepiej go zrozumieć niż pokonywać, bo walka z oporem zwykle kończy się tym, że klient przestaje przychodzić. Opisz klientowi to, co widzisz, zapytaj, co by się stało, gdyby tej ochrony zabrakło, i sprawdź, czy nie reaguje na Twój ruch. Często pomaga też zwolnienie tempa albo powrót do pytania, czyj to jest cel.
Kto to jest trudny klient w terapii?
To potoczne określenie sytuacji, w której współpraca przestała się układać. Nie opisuje osoby ani jej rozpoznania. Klient może milczeć, złościć się, krytykować albo odrzucać propozycje, a terapeuta czuje bezradność lub niechęć. Trudność powstaje między dwiema osobami, więc pracę zaczyna się od opisu zachowania i własnego udziału.
Co zrobić, gdy klient milczy na terapii?
Najpierw przestań dokładać pytania, bo rozmowa zamienia się w przesłuchanie. Nazwij wspólną sytuację, na przykład „mam wrażenie, że trudno nam się dziś rozmawia”, i zapytaj, jak klientowi jest w gabinecie. Milczenie może wynikać z lęku, wstydu, różnic kulturowych albo z tego, że forma rozmowy nie pasuje, więc czasem pomaga jej zmiana.
Co to jest przeciwprzeniesienie w terapii?
To reakcje terapeuty na konkretnego klienta: uczucia, myśli, odczucia w ciele i odruchy, takie jak złość, znudzenie czy chęć ratowania. Pojawia się u każdego terapeuty i bywa cennym źródłem wiedzy o relacji. Problemem staje się wtedy, gdy kieruje zachowaniem terapeuty bez jego wiedzy, dlatego warto je zapisywać i omawiać na superwizji.
Trudny klient: czy szkolenie online wystarczy, żeby lepiej z nim pracować?
Szkolenie online porządkuje wiedzę i daje gotowe zdania na konkretne sytuacje, ale przypadki z własnej praktyki nadal omawiasz z superwizorem. Kurs CWP pomaga się do tego przygotować: uczy opisywać trudność bez etykiet i wybierać fragment sesji do omówienia.
Czy po kursie o oporze w terapii dostanę certyfikat?
Tak, po ukończeniu kursu otrzymujesz certyfikat ukończenia CWP z liczbą godzin, czyli 45 h. Kurs nie jest szkoleniem akredytowanym i nie nadaje uprawnień do prowadzenia psychoterapii.
Źródła
Ostatnia aktualizacja: 17 października 2026. Artykuł ma charakter edukacyjny i nie zastępuje superwizji ani konsultacji lekarskiej.