CWPCentrum Wiedzy Psychologicznej
Wszystkie teksty
Specjalista17 października 202612 min czytania

Terapia skoncentrowana na współczuciu: co robić, gdy klient odrzuca ciepło i broni swojego krytyka

Klient z silną samokrytyką mówi, że ćwiczenia współczucia to „głaskanie po głowie”. Jak rozmawiać o lęku przed współczuciem, czemu służy jego krytyk, jak budować współczujące ja i jak dawkować ćwiczenia przy panice, traumie i dysocjacji.

Autor: Redakcja CWP

Terapia skoncentrowana na współczuciu: co robić, gdy klient odrzuca ciepło i broni swojego krytyka

„Proszę mi oszczędzić tego głaskania po głowie. Jak przestanę się pilnować, wszystko mi się rozsypie”. Elwira, trzydzieści dziewięć lat, bibliotekarka, mówi to na trzeciej sesji, kiedy terapeutka proponuje krótkie ćwiczenie życzliwości wobec siebie. Do tej pory chętnie robiła zadania domowe i bez trudu znajdowała myśli alternatywne. Teraz siedzi ze skrzyżowanymi rękami i patrzy w okno. Terapia skoncentrowana na współczuciu przewiduje taki moment. Poniżej opisujemy, jak rozmawiać z klientem, który odrzuca ciepło, jak rozumieć jego samokrytykę i jak dawkować ćwiczenia.

Terapia skoncentrowana na współczuciu: co dodaje do pracy z samokrytycznym klientem?

CFT wyrosła z sytuacji znanej terapeutom poznawczo-behawioralnym: klient ma gotową myśl alternatywną, a mimo to nic się nie zmienia. Zapytany, jakim tonem ją sobie mówi, odpowiada: „jakbym się tłumaczyła przed szefem”. CFT przejmuje z terapii poznawczo-behawioralnej strukturę sesji, pracę z myślami i zadania domowe, a dokłada pracę nad emocjonalnym tonem, w którym klient się do siebie odnosi.

Współczucie rozumiemy tu jako wrażliwość na cierpienie własne i cudze połączoną z gotowością, żeby je łagodzić i mu zapobiegać. Pierwsza część wymaga odwagi, druga mądrości i działania. Ta definicja odpowiada na obawę Elwiry: współczucie nie obniża standardów i nie zdejmuje odpowiedzialności, także za krzywdę wyrządzoną innym. Zmienia sposób, w jaki klient pilnuje tego, na czym mu zależy.

Z terapią akceptacji i zaangażowania łączy CFT zbliżanie się do trudnych doświadczeń zamiast ich unikania. Różni ją to, że celowo rozwija motywację do troski. Najlepiej pasuje do osób, u których cierpienie podtrzymują surowa samokrytyka i wstyd. Nie zastępuje diagnozy psychiatrycznej, leczenia, oceny ryzyka ani terapii traumy. Przy depresji, samookaleczeniach albo po epizodzie psychozy elementy CFT są uzupełnieniem leczenia prowadzonego we współpracy z lekarzem.

Takie pierwsze rozmowy łatwiej prowadzić, gdy się je wcześniej usłyszało. W kursie CWP o CFT każda lekcja zawiera fragment sesji z komentarzem i wersję z typowym błędem terapeuty. Zobacz program szkolenia o CFT

Jak wytłumaczyć klientowi trzy systemy regulacji emocji, nie upraszczając wiedzy o mózgu?

Model trzech systemów dzieli emocje według ich funkcji. System zagrożenia uruchamia obronę: lęk, złość, czujność. Działa na zasadzie „lepiej dmuchać na zimne” i reaguje też na krytykę, odrzucenie i zagrożenia wyobrażone. System napędu daje zapał i satysfakcję z celu. System ukojenia odpowiada za spokój, poczucie bezpieczeństwa i więź z ludźmi; nie jest relaksem ani lenistwem. U klientów z silną samokrytyką zwykle widać ten sam układ: duże zagrożenie, napęd pracujący na jego rzecz i małe ukojenie. Klient pracuje do nocy, bo boi się odrzucenia, a z zewnątrz wygląda to na ambicję.

Najlepiej działa kartka i długopis. Rysujesz trzy stykające się kręgi, a klient sam wpisuje przy nich swoje przykłady, ocenia, który krąg był w tym tygodniu największy, i rysuje strzałki między nimi. Nie poprawiaj jego przykładów i nie rysuj za niego.

Mów o funkcjach, bez nazw struktur i substancji. Trzy systemy to model roboczy: żadnemu kręgowi nie odpowiada jedno miejsce w mózgu ani jedna substancja, a granice między systemami są płynne. Zamiast „włącza się Pani ośrodek strachu” powiedz „Pani system alarmowy reaguje, jakby było niebezpiecznie”. Takie ujęcie chroni przed dwoma skrajnościami: przekonaniem klienta, że ma „zepsuty mózg”, i obietnicą, że kilka ćwiczeń „przestawi chemię”.

Gdy klient żyje w ubóstwie albo doświadcza przemocy, duży krąg zagrożenia odpowiada na rzeczywistość i oprócz ćwiczeń potrzebna jest pomoc praktyczna, przy przemocy także plan bezpieczeństwa.

Lęk przed współczuciem: dlaczego klient odrzuca ciepło?

Lęk przed współczuciem to obawa, niechęć albo poczucie zagrożenia, które pojawia się, gdy człowiek ma okazać życzliwość, przyjąć ją albo skierować do siebie. Zwykle ciepło łączyło się kiedyś z krytyką, nieprzewidywalnością albo przemocą, więc sygnał ukojenia uruchamia system zagrożenia. Klient sztywnieje w chwili, w której terapeuta spodziewa się ulgi.

Lęk dotyczy trzech kierunków i u jednej osoby każdy może wyglądać inaczej. Lęk przed dawaniem współczucia brzmi: „ludzie to wykorzystają”. Lęk przed przyjmowaniem: „czego on chce w zamian?”, „ludzie są mili, dopóki mnie nie poznają”. Lęk przed współczuciem dla siebie: „rozleniwię się”, „to egoizm”, „jak zacznę się nad sobą rozczulać, to się rozpadnę”. U klientów z silną samokrytyką ten ostatni kierunek bywa zablokowany najmocniej.

Na sesji klient żartuje, gdy rozmowa robi się ciepła, unieważnia pochwałę albo płacze i od razu przeprasza. Każdy taki sygnał sprawdzaj razem z nim. U Elwiry zabrzmiało to tak:

Terapeutka: Co się działo, kiedy miała Pani powiedzieć do siebie to jedno życzliwe zdanie?

Elwira: Ścisnęło mnie w gardle. I pomyślałam, że to jest żenujące.

Terapeutka: Dla wielu osób życzliwość wobec siebie wcale nie jest przyjemna. Czasem budzi napięcie, bo kiedyś łączyła się z czymś trudnym. Czy coś Pani przychodzi do głowy?

Elwira: U nas w domu, jak ktoś był dla mnie miły, to znaczyło, że zaraz czegoś będzie chciał.

Terapeutka nie broni ćwiczenia i nie przekonuje, że jest wartościowe. Traktuje niechęć Elwiry jako informację i nie drąży historii rodzinnej dalej, niż klientka sama chce. Gdy klient po ćwiczeniu jest zły na terapeutę albo odwołuje wizytę, przydaje się wiedza, jak rozpoznać i naprawić zerwanie sojuszu terapeutycznego.

Ciepło potrafi też boleć: zamiast ulgi przychodzi smutek, żałoba po trosce, której klient nie dostał. Ten smutek zwykle nie znaczy, że ćwiczenie szkodzi, ale odróżnij go od pogłębiającej się depresji. Jeśli klient przez wiele dni po sesjach czuje beznadzieję, przestaje funkcjonować albo mówi, że nie warto żyć, zatrzymaj ćwiczenia i oceń ryzyko.

Tempo dobierasz tak, żeby klient był przy granicy komfortu, ale nie za nią. Zacznij od najłatwiejszego kierunku, zwykle od wspomnienia, jak sam był dla kogoś życzliwy. Ćwiczenie trwa kilkadziesiąt sekund, klient może mieć otwarte oczy, a decyzję o początku i przerwaniu podejmuje sam. Jeśli słowo „współczucie” go drażni, mówcie o „byciu po swojej stronie”. Nie przyspieszaj dlatego, że klient nie protestuje. Czasem pierwszym ćwiczeniem jest to, że klient wytrzymuje na sesji życzliwość terapeuty.

Najtrudniej jest zadać pierwsze pytanie o lęk tak, żeby klient nie poczuł się oskarżony o opór. Do lekcji o trzech kierunkach lęku dołączony jest załącznik „Lęk przed współczuciem: pytania do rozmowy”, z którego możesz korzystać na sesji. Sprawdź moduł o lęku przed współczuciem i oporze

Czemu służy samokrytyka i dlaczego walka z krytykiem go wzmacnia?

Samokrytyka zwykle ma funkcję ochronną. Dziecko krytykowane w domu, wyśmiewane w szkole albo kochane tylko za osiągnięcia uczy się zauważać własne błędy, zanim zauważą je inni. Krytyk bywa uparty, bo przez lata coś dawał: uprzedzał cudzą krytykę, mobilizował, dawał poczucie kontroli.

Najprostsze pytanie o funkcję brzmi: „Co by się stało, gdyby ten głos zamilkł?”. Elwira odpowiedziała, że „zrobiłaby się rozlazła” i że ludzie przestaliby na niej polegać. Dopiero po nazwaniu funkcji przychodzi pora na koszty: bezsenność, napięcie, unikanie wyzwań, odpoczynek, na który „jeszcze nie zasłużyła”. Klient dostaje wtedy powód, żeby szukać innego sposobu na tę samą potrzebę.

Rada „proszę go nie słuchać” nie działa. Klient, który próbuje wyłączyć krytyka zdaniem „stop, nie myśl tak”, zwykle słyszy po chwili: „nawet tego nie umiesz”. W CFT krytyka się poznaje, uznaje jego intencję i szuka postawy, która zadba o tę samą potrzebę bez straszenia.

Krytyk naprawiający czy karzący: kiedy najpierw pytasz o bezpieczeństwo?

Krytyk naprawiający mówi „pomyliłaś się, sprawdź to jeszcze raz” i patrzy w przyszłość. Krytyk karzący atakuje całą osobę: „jesteś żałosna”, „zasługujesz na to, co cię spotyka”. Pogarda i nienawiść do siebie silniej wiążą się z depresją, samookaleczeniami i myślami samobójczymi. Jeśli krytyk klienta chce go ukarać, zapytaj wprost o myśli samobójcze i samookaleczenia, zanim zaczniesz pracę z krytykiem.

Jak budować współczujące ja z klientem, który mówi „ja taki nie jestem”?

W terapii skoncentrowanej na współczuciu współczujące ja to wersja klienta, która ma cztery cechy: mądrość, siłę, ciepło i zaangażowanie w łagodzenie cierpienia. Różni się od współczującego obrazu, czyli wyobrażonej życzliwej postaci, tym, że źródłem życzliwości jest sam klient. Klient nie musi go w sobie odkrywać. Ćwiczy tę postawę tak, jak aktor przygotowuje rolę: aktor nie musi czuć się królem, żeby go zagrać. Klient nie musi więc zmieniać przekonania o sobie, żeby zacząć.

Punktu wyjścia szukaj w życiu klienta. Elwira na pytanie, kiedy bywa spokojna i ciepła jednocześnie, opisała sobotnie zajęcia w bibliotece: chłopiec zgubił mamę między regałami, a ona kucnęła, mówiła cicho i powoli, i wiedziała, co robić. Ta scena dała postawę, ton głosu i pierwsze zdanie do ćwiczeń.

Rolę buduje się tygodniami, w kolejności od łatwego do trudnego:

  1. Postawa i oddech, kilka minut dziennie, w spokojnych chwilach.
  2. Głos: krótkie zdania mówione na głos w roli.
  3. Patrzenie ze współczującego ja na innych ludzi.
  4. Patrzenie na siebie w sytuacji umiarkowanie trudnej.
  5. Najtrudniejsze chwile, takie jak wstyd po dużej porażce.

Po ćwiczeniu sprawdź, której cechy brakuje. Same pocieszenia bez kierunku działania zdradzają brak siły, a twardy ton bez ciepła bywa samokrytyką w przebraniu. Na trudne sytuacje przygotujcie skrót przećwiczony wcześniej w spokoju: kilka wolniejszych wydechów, stopy na podłodze i jedno zdanie, które łączy ciepło z konkretnym krokiem.

Praca z wewnętrznym krytykiem w terapii skoncentrowanej na współczuciu: trzy krzesła zamiast pojedynku

W CFT krytyka nikt nie pokonuje. Klient przesiada się między trzema krzesłami. Na pierwszym mówi kilka zdań głosem krytyka, a Ty pytasz krytyka, czego się boi i co by się stało, gdyby zamilkł. Na drugim, jako osoba skrytykowana, opisuje, co czuje w ciele i czego potrzebuje. Przed trzecim krzesłem klient wstaje, robi kilka wolniejszych oddechów i przyjmuje postawę współczującego ja. Z tego miejsca patrzy na oba krzesła i odpowiada każdemu: osobie skrytykowanej z ciepłem, krytykowi z uznaniem jego lęku i z granicą.

Zmiana przychodzi z trzeciego krzesła. Pojedynek między dwoma pierwszymi krzesłami klient zwykle przegrywa. Krytykowi nie pozwalaj na długi monolog: po kilku zdaniach powiedz „wystarczy, już go usłyszeliśmy” i zapytaj o lęk. Na koniec klient wraca na swoje miejsce i rozmawiacie.

Elwira na propozycję przesiadania się odpowiedziała, że czuje się „jak w teatrze amatorskim”. Forma ma służyć klientowi, więc pracowały na trzech kartkach: zdania krytyka, odczucia osoby skrytykowanej i odpowiedź współczującego ja, napisana po zmianie postawy. Przez komunikator wideo upewnij się, że klient jest sam w pomieszczeniu, ustal, co robicie, gdy zerwie się połączenie, i zostaw więcej czasu na zakończenie.

Gdy krytyk zajmuje krzesło współczującego ja

Klient siada na trzecim krześle i mówi: „Krytyk ma rację, ona naprawdę jest żałosna”. Nie przekonuj. Poproś, żeby wstał i odszedł od krzeseł, zróbcie kilka wolniejszych oddechów i nazwij to, co się stało, jako informację o tempie: współczujące ja potrzebuje jeszcze treningu. Łatwiejsza droga to wyobrażenie, że na krześle osoby skrytykowanej siedzi bliska przyjaciółka klienta.

Jeśli krytyk mówi głosem konkretnej osoby, która klienta krzywdziła, ćwiczenie dotyka już traumy. Przerwij je, wróć do teraźniejszości i nie prowadź pracy z postacią sprawcy przy okazji ćwiczenia z krytykiem. Jak pracować ze wstydem w takiej sytuacji, opisujemy we wpisie o wstydzie u pacjenta po traumie.

Panika, trauma i dysocjacja: jak dawkować ćwiczenia współczucia?

Oddech kojący i ćwiczenia wyobrażeniowe, z których korzysta terapia skoncentrowana na współczuciu, nie są neutralne dla wszystkich. Przed pierwszym ćwiczeniem zapytaj o napady paniki i duszności, o to, jak klient się czuje, gdy skupia się na ciele, i czy zdarza mu się być „jakby obok siebie”. Odpowiedzi zmieniają formę ćwiczeń.

Przy napadach paniki skupienie na oddechu kieruje uwagę na odczucia, których klient się boi. Proponuj kotwicę zewnętrzną: stopy na podłodze, dźwięki w pokoju, przedmiot w dłoni, a oddech niech będzie w tle. Unikaj słowa „kontrolować”. W trakcie ataku paniki nie wprowadzaj ćwiczeń oddechowych: poproś o otwarte oczy, stopy na podłodze i nazwanie kilku rzeczy, które klient widzi. Jeśli klient jest w terapii ekspozycyjnej, uzgodnij z osobą prowadzącą, kiedy oddech kojący pomaga, a kiedy staje się unikaniem.

Przy traumie i dysocjacji pierwszą opcją są otwarte oczy. Ćwiczenie trwa kilkadziesiąt sekund, zaczyna się od orientacji w pokoju, ma ustalony sygnał przerwania i kotwicę, na przykład kamień w dłoni albo chłodną wodę. W trakcie pytasz: „Czy jest Pani tu, w pokoju?”. Zamiast obrazu postaci możesz zaproponować sam głos. Unikaj poleceń w rodzaju „poddaj się” czy „rozluźnij się całkowicie”. Celem jest okno, w którym klient coś czuje i nie odpływa.

Ćwiczenia współczucia zaczynasz dopiero po ocenie ryzyka. Gdy klient mówi o myślach samobójczych albo o nasilonych impulsach do samookaleczenia, ćwiczenia czekają, a Ty organizujesz pomoc tego samego dnia, przy bezpośrednim zagrożeniu życia dzwoniąc pod 112; klientowi możesz podać numery 116 123 i 800 70 2222.

Przećwicz te rozmowy na zapisach sesji: co obejmuje szkolenie CWP o CFT

Kurs prowadzi od modelu trzech systemów do pracy z krytykiem, listów i wstydu, a potem pokazuje zastosowanie przy depresji, lęku, perfekcjonizmie, złości i trudnych wspomnieniach. Ćwiczenia dla klienta, od oddechu kojącego po współczujące ja, są opisane z wyborem, dawkowaniem i wersjami bez wyobraźni wzrokowej.

  • 24 moduły, 96 lekcji i 45 godzin materiału, w każdej lekcji fragment sesji z komentarzem i gotowe zdania.
  • 14 załączników PDF, w tym „Współczujące ja: ćwiczenie krok po kroku”, „Samokrytyka: dzienniczek i pytania o funkcję krytyka” oraz „Praca na krzesłach: przebieg i bezpieczeństwo”.
  • Osobny moduł o bezpieczeństwie przed ćwiczeniami z załącznikiem „Bezpieczeństwo przed ćwiczeniami: kiedy zatrzymać i co zrobić”.
  • Cztery rozbudowane analizy przypadków z zapisami sesji.
  • Certyfikat ukończenia CWP z liczbą godzin.

Przejrzyj listę modułów i zacznij od lekcji o trzech systemach

Najczęściej zadawane pytania

Czym jest terapia CFT?

To podejście terapeutyczne, które pomaga klientowi zbudować współczujący sposób odnoszenia się do siebie i innych, szczególnie gdy jego cierpienie podtrzymują samokrytyka i wstyd. Opiera się na ewolucyjnym rozumieniu emocji i wiedzy o przywiązaniu. Z terapii poznawczo-behawioralnej przejmuje strukturę pracy, a dodaje ćwiczenia, które rozwijają zdolność do troski o siebie.

Czym samowspółczucie różni się od użalania się nad sobą?

Samowspółczucie oznacza dostrzeżenie własnego cierpienia i gotowość, żeby coś z nim zrobić, łącznie z wzięciem odpowiedzialności. Użalanie się nad sobą zatrzymuje człowieka w poczuciu krzywdy i nie prowadzi do działania. W CFT współczucie ma siłę i zaangażowanie, więc obejmuje też standardy i naprawianie błędów.

Jakie ćwiczenia pomagają przy wewnętrznym krytyku?

W CFT najczęściej stosuje się budowanie współczującego ja, pracę z krytykiem na trzech krzesłach albo na kartkach, dzienniczek samokrytyki i listy pisane ze współczuciem. Kolejność ma znaczenie: najpierw rozpoznanie funkcji krytyka i lęku przed współczuciem, potem ćwiczenia. Przy pogardzie wobec siebie pracę z krytykiem poprzedza ocena ryzyka.

Czy szkolenie online z terapii skoncentrowanej na współczuciu wystarczy, żeby prowadzić CFT?

Nie. Szkolenie online daje wiedzę, zapisy sesji i gotowe sposoby pracy, które możesz włączać do własnego warsztatu, ale samodzielne prowadzenie terapii wymaga przygotowania psychoterapeutycznego i superwizji na własnych przypadkach.

Czy po szkoleniu z CFT dostanę certyfikat?

Tak, po ukończeniu kursu otrzymasz certyfikat ukończenia CWP z liczbą godzin. Kurs nie jest szkoleniem akredytowanym i nie nadaje uprawnień do prowadzenia psychoterapii ani tytułu terapeuty CFT.

Źródła

Ostatnia aktualizacja: 17 października 2026. Artykuł ma charakter edukacyjny i nie zastępuje superwizji ani konsultacji lekarskiej.

Newsletter

Nowe teksty i nowości z biblioteki CWP

Jedna wiadomość, gdy pojawi się coś wartego uwagi: nowe szkolenia i ścieżki, nowe teksty na blogu, zmiany w regulacji zawodu. Bez ofert w każdym mailu.

Powiązane szkolenia

Szkolenia, które rozwijają ten temat

Dostęp w ramach subskrypcji — bez opłat za pojedyncze szkolenie.

Blog

Przeczytaj także