Telefon, od którego zwykle się zaczyna
Dzwoni córka. Mówi szybko, rzeczowo, ma przygotowaną listę: mama po dwóch upadkach, mieszka na trzecim piętrze bez windy, sąsiadka znalazła ją rano na podłodze, w lodówce zepsute jedzenie. Rodzina znalazła placówkę, są miejsca, trzeba zdecydować do końca miesiąca. "Pani psycholog, potrzebujemy, żeby ktoś jej to wytłumaczył, bo nas nie słucha".
W tym jednym zdaniu zawarte jest całe zlecenie i cała pułapka. Rodzina zamawia u Ciebie perswazję — ma gotową decyzję i szuka kogoś, kto przekona do niej seniorkę skuteczniej niż oni. Jeśli przyjmiesz to zlecenie w takiej formie, wejdziesz do mieszkania pani Marii jako przedstawiciel strony przeciwnej. Ona to wyczuje w pierwszych trzech minutach, a Twoja profesjonalna życzliwość tylko wzmocni jej podejrzenie, że wszyscy są w zmowie.
Dlatego pierwsza decyzja w tej pracy nie dotyczy techniki rozmowy. Dotyczy tego, kto jest Twoim klientem — i musisz ją podjąć świadomie, zanim zobaczysz seniora.
Trzy możliwe układy i trzy różne role
Klientem jest senior. Pracujesz na jego rzecz: pomagasz mu zrozumieć sytuację, nazwać obawy, rozważyć opcje i sformułować własne stanowisko — także wtedy, gdy to stanowisko brzmi "nie". Rodzina jest wtedy kontekstem i źródłem informacji, nie zleceniodawcą treści.
Klientem jest rodzina. Pracujesz z ich przeciążeniem, poczuciem winy, konfliktem między rodzeństwem. To uprawniona praca, ale wtedy nie prowadzisz rozmowy z seniorem "w ich imieniu" — bo nie jesteś jego psychologiem.
Klientem jest system rodzinny. Pracujesz nad procesem decyzyjnym całej rodziny łącznie z seniorem, jawnie, przy wszystkich. To najtrudniejszy wariant i wymaga jasnego kontraktu.
Nie da się być jednocześnie w pierwszej i drugiej roli. Można przechodzić między nimi, ale nie ukradkiem — tylko jawnie i z nazwaniem zmiany.
Kontrakt, który wypowiadasz na głos
Praktycznie oznacza to, że jeszcze przed pierwszym spotkaniem odpowiadasz córce mniej więcej tak: "Mogę spotkać się z mamą, ale chcę, żebyśmy się rozumieli co do mojej roli. Nie będę jej namawiał na przeprowadzkę. Będę z nią rozmawiał o tym, jak ona widzi swoją sytuację, czego się boi, czego chce — i pomogę jej to nazwać. Może się okazać, że po tych rozmowach powie 'tak'. Może się okazać, że powie 'nie' i wtedy trzeba będzie szukać innych rozwiązań. Jeśli szukacie kogoś, kto ma ją przekonać, to nie jest moja rola i lepiej powiedzmy to teraz".
Część rodzin po takim zdaniu rezygnuje. To dobra wiadomość, nie zła — oszczędzasz sobie pracy, w której i tak zostałbyś uznany za nieskutecznego. Większość jednak zostaje, bo w tym zdaniu słyszą coś, czego potrzebowali: że ktoś wreszcie potraktuje ich matkę jak osobę, a nie jak problem logistyczny.
To samo zdanie powtarzasz seniorowi na początku pierwszego spotkania, własnymi słowami: kto Cię poprosił o kontakt, po co tu jesteś, czego nie będziesz robił i co się stanie z tym, co powie. Bez tego Twoja neutralność jest tylko Twoim prywatnym przekonaniem — senior o niej nie wie.
Czym ten kurs różni się od listy rzeczy do spakowania
W internecie łatwo znaleźć poradniki "jak przygotować seniora do przeprowadzki": co zabrać, jak urządzić pokój, kiedy odwiedzać. Są napisane dla rodziny i traktują seniora jako osobę, którą się przygotowuje — biernie, jak przesyłkę do nadania. Ten kurs jest o czymś innym: o rozmowie z samym seniorem, w której on jest podmiotem decyzji, nawet jeśli jego realny wpływ na nią jest ograniczony chorobą, pieniędzmi i możliwościami rodziny.
Różnica nie jest kosmetyczna. Osoba, która została przeniesiona, adaptuje się inaczej niż osoba, która — choćby częściowo, choćby z bólem — sama podjęła decyzję. Twoja praca dzieje się dokładnie w tej szczelinie: między "przenieśli mnie" a "zdecydowałem".
Co robisz, gdy decyzja i tak zapadła bez seniora
Zdarza się często i trzeba to powiedzieć uczciwie: w wielu sytuacjach — brak pieniędzy na opiekę domową, wypis ze szpitala z dnia na dzień, wyczerpana rodzina — decyzja jest już faktem i Twoja rozmowa nie zmieni miejsca, w którym senior zamieszka za dwa tygodnie. To nie unieważnia Twojej roli, tylko ją przesuwa. Nie pracujesz wtedy nad czy, lecz nad jak: jak ten człowiek przejdzie przez zmianę, na co nadal ma wpływ, co zabiera ze sobą, czego się boi i co z tego da się zaadresować.
Kluczowe jest, żebyś tego nie ukrywał. Zdanie "rozumiem, że w tej sprawie nie ma już dużego wyboru co do samego faktu; chcę zobaczyć z panią, na co wciąż ma pani wpływ, bo tego jest sporo" jest trudniejsze do wypowiedzenia niż udawanie otwartej dyskusji, ale jest jedyną wersją, po której senior może Ci zaufać. Pozorowany wybór — rozmowa "czy chce pani", gdy umowa jest podpisana — to najszybszy sposób na utratę pozycji, z której cokolwiek da się zrobić.
Zapamiętaj: zanim ustalisz, jak rozmawiać, ustal, dla kogo pracujesz. Zlecenie "niech pan ją przekona" trzeba przeformułować na głos, przy rodzinie i przy seniorze, bo inaczej wejdziesz w rozmowę jako wysłannik drugiej strony.
Dalsza część szkolenia
Pozostałe 50 lekcji w abonamencie
Dostęp do całego szkolenia i pozostałych materiałów biblioteki wynika z subskrypcji. Plan Student można uzupełnić o pojedyncze szkolenia ze Specjalisty (29 zł, powyżej 20 godz. 39 zł). Certyfikat z liczbą godzin dydaktycznych wystawiamy po ukończeniu wszystkich lekcji.
Certyfikat potwierdza udział w szkoleniu i liczbę godzin dydaktycznych. Nie nadaje uprawnień zawodowych, nie jest certyfikatem psychoterapeuty żadnego towarzystwa naukowego ani zaświadczeniem oświatowym. Materiały mają charakter edukacyjny i nie zastępują superwizji ani leczenia.