Model pięciu faz — zaprzeczenie, gniew, targowanie, depresja, akceptacja — to najbardziej rozpoznawalna rama żałoby w kulturze popularnej i najczęściej mylnie stosowana w gabinecie. Elisabeth Kübler-Ross opisała go w 1969 roku na podstawie rozmów z osobami umierającymi, nie osieroconymi. To pierwsze i najważniejsze nieporozumienie, które musisz mieć z tyłu głowy: model powstał, żeby opisać, jak człowiek mierzy się z własną zbliżającą się śmiercią, a nie jak przeżywa stratę kogoś innego. Przenoszenie go wprost na żałobę po stracie jest nadużyciem, którego autorka sama nie zakładała.
Wartość modelu jest realna, ale leży gdzie indziej, niż się powszechnie sądzi. Kübler-Ross zrobiła rzecz przełomową — odebrała umieraniu status tematu tabu i pokazała, że reakcje na zbliżającą się śmierć mają swoją wewnętrzną logikę, a nie są chaosem czy słabością. Dla klienta, który słyszy od otoczenia „weź się w garść”, samo nazwanie gniewu czy targowania jako czegoś zrozumiałego bywa ulgą. To jest użyteczne. Problem zaczyna się, gdy fazy zaczynają być traktowane jak schody, po których należy wejść w ustalonej kolejności, a „utknięcie” na którymś stopniu uznaje się za patologię.
Trzy pułapki modelu fazowego w praktyce Pierwsza to liniowość. Badania nad rzeczywistym przebiegiem żałoby nie potwierdzają, że ludzie przechodzą przez fazy po kolei. Emocje wracają, mieszają się, nakładają. Klient bywa jednocześnie wściekły i pogodzony, w jednym tygodniu spokojny, w następnym w rozpaczy. Jeśli oczekujesz sekwencji, będziesz widział „regres” tam, gdzie jest normalna oscylacja.
Druga to normatywność. Model łatwo zamienia się w instrukcję: „powinnaś już być na etapie akceptacji”. To jedna z najczęstszych krzywd, jakie żałobie wyrządza otoczenie — i czasem terapeuta. Osoba, która nie „doszła do akceptacji” w wyobrażonym czasie, dostaje komunikat, że przeżywa stratę źle. W gabinecie objawia się to pytaniem klienta: „czy ze mną wszystko w porządku, skoro po roku nadal płaczę?”.
Trzecia to uniwersalizm. Model sugeruje, że wszyscy przechodzą przez te same stany. Tymczasem żałoba jest zależna od relacji, okoliczności śmierci, kultury i osobowości. Nie ma jednego „poprawnego” zestawu emocji.
Jak używać modelu, nie szkodząc - Traktuj fazy jako słownik możliwych stanów, nie jako mapę drogi. Pozwalają klientowi nazwać to, co czuje, bez zakładania kolejności. - Nigdy nie komunikuj klientowi, że „powinien być” na jakimś etapie. Zamiast tego pytaj, co przeżywa teraz. - Jeśli klient sam zna model i porównuje się z nim niekorzystnie, jawnie go odczaruj: wyjaśnij genezę i ograniczenia. To często przynosi wyraźną ulgę. - Kiedy słyszysz od klienta „utknąłem na gniewie”, nie potwierdzaj tej ramy. Zapytaj, czemu ten gniew służy i do czego jest adresowany.
Ilustracja z praktyki: kobieta po śmierci matki przychodzi z przekonaniem, że „coś jest z nią nie tak”, bo po ośmiu miesiącach wciąż bywa wściekła — a przecież „gniew to druga faza, powinna już ją mieć za sobą”. Praca zaczyna się nie od emocji, lecz od rozbrojenia samego modelu, który ją oskarża. Dopiero gdy przestaje mierzyć siebie fazami, może w ogóle poczuć, co naprawdę przeżywa: nie „opóźniony gniew”, lecz żal, że nie zdążyła się pogodzić.
Model Kübler-Ross jest dobrym punktem wyjścia do rozmowy o żałobie i złym narzędziem do jej oceniania. W kolejnych lekcjach zobaczysz, dlaczego współczesna psychologia straty odeszła od myślenia fazowego na rzecz modeli zadaniowych i procesowych, które lepiej opisują to, co faktycznie dzieje się w gabinecie.
Wskazówka do sesji: gdy klient przywołuje „fazy żałoby”, zapytaj wprost, skąd zna ten model i czy pomaga mu, czy raczej rozlicza. Odpowiedź powie ci, czy pracujesz z ramą wspierającą, czy z wewnętrznym oskarżycielem.
Dalsza część szkolenia
Pozostałe 89 lekcji w abonamencie
Dostęp do całego szkolenia i pozostałych materiałów biblioteki wynika z subskrypcji. Plan Student można uzupełnić o pojedyncze szkolenia ze Specjalisty (29 zł, powyżej 20 godz. 39 zł). Certyfikat z liczbą godzin dydaktycznych wystawiamy po ukończeniu wszystkich lekcji.
Certyfikat potwierdza udział w szkoleniu i liczbę godzin dydaktycznych. Nie nadaje uprawnień zawodowych, nie jest certyfikatem psychoterapeuty żadnego towarzystwa naukowego ani zaświadczeniem oświatowym. Materiały mają charakter edukacyjny i nie zastępują superwizji ani leczenia.