CWPCentrum Wiedzy Psychologicznej
Wszystkie teksty
Specjalista1 października 20267 min czytania

Najczęstsze błędy w pracy z pacjentem z lękiem i jak ich uniknąć

Wiele błędów w terapii lęku wynika z dobrych intencji: chęci szybkiej ulgi dla pacjenta. Omawiamy najczęstsze pułapki, od uspokajania po pomijanie depresji, i pokazujemy, co robić zamiast.

Autor: Redakcja CWP

Najczęstsze błędy w pracy z pacjentem z lękiem i jak ich uniknąć

Ten tekst jest częścią przewodnika Lęk u dorosłych (tekst 13 z 13).

Najczęstsze błędy w pracy z pacjentem z lękiem to uspokajanie zamiast pracy z niepewnością, prowadzenie ekspozycji zbyt szybko albo zbyt wolno, przeoczanie zachowań zabezpieczających, traktowanie relaksacji jako głównej interwencji, rezygnacja z zadań między sesjami i pomijanie współwystępującej depresji lub używania substancji. Większość z nich wynika z dobrych intencji: terapeuta chce ulżyć pacjentowi tu i teraz, a przez to nieświadomie podtrzymuje lęk. Uniknąć ich pomaga oparcie pracy na konceptualizacji i regularne sprawdzanie, jaką funkcję pełni każda interwencja.

Poniżej omawiamy te błędy po kolei, z przykładami i propozycją, co robić zamiast.

Uspokajanie zamiast pracy z niepewnością

To prawdopodobnie najczęstszy i najbardziej zrozumiały błąd. Pacjent pyta:

„Ale to na pewno nie jest nic poważnego, prawda?”

„A jeśli ten ból w klatce to jednak serce?”

„Myśli Pani, że dam radę?”

Naturalną reakcją jest zapewnienie: „Na pewno nic Panu nie jest”, „Na pewno da Pan radę”. Pacjent czuje chwilową ulgę, ale uczy się, że niepewność trzeba usunąć, zanim będzie mógł się uspokoić. Terapeuta staje się kolejnym źródłem zapewnień, a pytania wracają w nowej formie.

Co zamiast: nazwać potrzebę pewności i przenieść uwagę na sposób radzenia sobie z jej brakiem.

„Widzę, że bardzo chciałby Pan mieć pewność. Nie mogę jej dać i myślę, że nikt nie może. Możemy natomiast przyjrzeć się temu, co się dzieje, kiedy pewności brak, i jak Pan może sobie z tym radzić”.

Warto też wcześniej omówić z pacjentem, dlaczego terapeuta nie będzie udzielał zapewnień, żeby nie odebrał tego jako chłodu. Dobrze sprawdza się umowa: „Kiedy zapyta Pan o zapewnienie, przypomnę, o czym rozmawialiśmy, i wspólnie zdecydujemy, co z tym zrobić”.

Ekspozycja zbyt szybka albo zbyt wolna

Zbyt szybko

Terapeuta, przekonany o skuteczności ekspozycji, proponuje od razu zadanie z górnej części hierarchii. Pacjent albo odmawia, albo przystępuje i ucieka w szczycie lęku. Efekt: przekonanie „nie dam rady” zostaje wzmocnione, a zaufanie do terapii spada. Czasem pacjent przestaje przychodzić.

Zbyt wolno

Równie częsty, a mniej zauważany błąd. Terapeuta długo przygotowuje pacjenta, wielokrotnie wraca do psychoedukacji, dodaje kolejne ćwiczenia oddechowe, a ekspozycja „jeszcze nie jest na czasie”. Za tym często stoi lęk samego terapeuty przed tym, że pacjent będzie cierpiał lub się rozgniewa. Przekaz, który dociera do pacjenta, brzmi: „te sytuacje są naprawdę groźne, skoro tak długo trzeba się do nich przygotowywać”.

Co zamiast: zaczynać od zadań trudnych, ale wykonalnych, wspólnie ustalać tempo i regularnie sprawdzać, czy pacjent wciąż uczy się czegoś nowego. Jeśli od kilku sesji nic się nie zmienia, warto zapytać siebie, czy to pacjent nie jest gotowy, czy terapeuta.

Przeoczone zachowania zabezpieczające

Pacjent sumiennie wykonuje zadania ekspozycyjne, a lęk nie maleje. Częstą przyczyną są zachowania zabezpieczające, których nikt nie zauważył:

  • jazda autobusem z telefonem w ręku i numerem do partnera na ekranie,
  • wystąpienie wyuczone na pamięć,
  • zakupy z butelką wody „na wypadek zawrotów głowy”,
  • rozmowa bez patrzenia w oczy,
  • liczenie w myślach, żeby „nie myśleć o lęku”,
  • sprawdzanie pulsu dyskretnie, dłonią na nadgarstku.

Pacjent nie mówi o nich, bo często nie uważa ich za istotne albo nie jest ich świadomy.

Co zamiast: przy każdym zadaniu pytać nie tylko „czy Pan to zrobił?”, ale „jak Pan to zrobił?”. Pomocne pytania:

  • „Co pomagało Panu przetrwać tę sytuację?”
  • „Czy miał Pan coś przy sobie, co dawało poczucie bezpieczeństwa?”
  • „Co musiałoby się zmienić, żeby było dużo trudniej?”

Warto też pamiętać, że po rezygnacji z jednego zabezpieczenia często pojawia się nowe, mniej widoczne.

Relaksacja jako unikanie

Techniki relaksacyjne i oddechowe są przyjemne i dla pacjenta, i dla terapeuty. Sesja kończy się poczuciem spokoju, pacjent dostaje „narzędzie”, a terapeuta ma poczucie, że pomógł. Problem pojawia się, gdy relaksacja staje się głównym sposobem radzenia sobie z lękiem albo warunkiem wejścia w trudną sytuację:

  • „Nie mogę iść na spotkanie, dopóki nie zrobię ćwiczenia oddechowego”,
  • „Gdyby nie oddech, dostałbym ataku”.

Wtedy relaksacja działa jak zachowanie zabezpieczające i podtrzymuje przekonanie, że lęk jest niebezpieczny.

Co zamiast: traktować techniki regulacji jako uzupełnienie, a nie rdzeń terapii, i omawiać z pacjentem ich funkcję. Pytanie kontrolne: „Co by się stało, gdyby nie mógł Pan teraz zrobić tego ćwiczenia?”. Jeśli odpowiedź brzmi „straciłbym kontrolę”, warto stopniowo wprowadzać ekspozycje bez jego użycia.

Brak zadań między sesjami

Jedna sesja w tygodniu to kilkadziesiąt minut na kilka tysięcy minut życia pacjenta. Jeśli cała praca odbywa się w gabinecie, zmiana jest bardzo powolna. Typowe błędy:

  • brak zadań w ogóle, bo „pacjent i tak jest przeciążony”,
  • zadania zbyt ogólne: „proszę spróbować wyjść z domu”,
  • zadania bez omówienia: terapeuta zapomina zapytać o nie na kolejnej sesji,
  • ocenianie niewykonanego zadania jako porażki pacjenta.

Co zamiast: zadania konkretne (co, gdzie, kiedy, jak długo, bez jakich zabezpieczeń), zapisane i realistyczne. Każde zadanie omawiać na następnej sesji. Jeśli się nie odbyło, pytać, co przeszkodziło: „Czego się dowiadujemy o tym zadaniu? Jak możemy je zmienić?”. Pominięcie omówienia uczy pacjenta, że zadania nie są ważne.

Pomijanie współwystępującej depresji i substancji

Pacjent przychodzi z lękiem i na lęku skupia się cała terapia. Tymczasem:

  • obniżony nastrój może stopniowo narastać, zwłaszcza u osób, które od lat żyją w zawężonym przez unikanie świecie,
  • alkohol lub leki uspokajające bywają używane jako sposób „wyciszenia się”, co jednocześnie przynosi ulgę i podtrzymuje lęk,
  • kofeina i napoje energetyczne mogą nasilać objawy pobudzenia.

Te czynniki zmieniają plan pracy. Przy nasilonej depresji ekspozycja może być trudna do przeprowadzenia, a przy nadużywaniu substancji pacjent nie uczy się, że poradzi sobie bez „wsparcia”.

Co zamiast: regularnie pytać o nastrój, sen, energię, alkohol, leki i inne substancje, nie tylko na pierwszej sesji. Przy objawach depresyjnych zawsze oceniać ryzyko samobójcze. Jeśli ryzyko się pojawia, priorytetem staje się plan bezpieczeństwa, a pacjentowi warto przekazać numery 116 123, 800 70 2222 (całodobowo) i w nagłym zagrożeniu 112. Przy nasileniu objawów, podejrzeniu uzależnienia lub braku postępów warto skierować pacjenta na konsultację psychiatryczną.

Jak chronić się przed tymi błędami

Wiele z opisanych błędów ma wspólne źródło: interwencja przynosi ulgę pacjentowi i terapeucie, ale podtrzymuje mechanizm lęku. Pomagają:

  • konceptualizacja jako mapa: przed każdą interwencją warto zadać sobie pytanie, jak wpływa ona na mechanizm podtrzymujący,
  • pytanie o funkcję: czy to, co robię z pacjentem, pomaga mu uczyć się nowego, czy daje chwilową ulgę,
  • monitorowanie postępów, na przykład kwestionariuszami samooceny i oceną funkcjonowania,
  • superwizja: szczególnie wtedy, gdy terapia utknęła, a terapeuta czuje, że „robi wszystko, co trzeba”,
  • przyglądanie się własnym reakcjom: praca z lękiem potrafi uruchamiać u terapeuty potrzebę ochrony pacjenta przed cierpieniem, niecierpliwość albo własną nietolerancję niepewności.

Jeśli chcesz lepiej rozpoznawać te pułapki na poziomie modelu przypadku, łącznie z typowymi błędami terapeuty i pracą z przypadkami, w których terapia utknęła, zajrzyj do szkolenia Konceptualizacja przypadku w CBT – od wywiadu do planu interwencji.

Najczęściej zadawane pytania

Dlaczego nie należy uspokajać pacjenta z lękiem?

Ponieważ zapewnienia dają pacjentowi chwilową ulgę, ale uczą go, że niepewność trzeba usunąć, zanim będzie mógł się uspokoić. Terapeuta staje się wtedy kolejnym źródłem zapewnień, a pytania wracają w nowej formie. Zamiast uspokajać, lepiej nazwać potrzebę pewności i pomóc pacjentowi radzić sobie z jej brakiem, wcześniej omawiając z nim ten sposób reagowania.

Co zrobić, gdy ekspozycja nie przynosi efektów?

Najpierw sprawdzić, czy pacjent nie stosuje zachowań zabezpieczających, także subtelnych, takich jak telefon w dłoni czy liczenie w myślach. Warto też ocenić tempo, regularność ćwiczeń między sesjami, sposób omawiania zadań i obecność współwystępującej depresji lub używania substancji. Jeśli mimo korekt nie ma postępów, pomocna jest superwizja i ponowna konceptualizacja przypadku.

Czy relaksacja może szkodzić pacjentowi z lękiem?

Sama relaksacja nie szkodzi, ale może podtrzymywać lęk, gdy staje się zachowaniem zabezpieczającym, na przykład warunkiem wejścia w trudną sytuację lub sposobem „ratowania się” przed atakiem. Wtedy pacjent przypisuje przetrwanie ćwiczeniu, a nie temu, że sytuacja nie była groźna. Dlatego warto omawiać z pacjentem funkcję relaksacji i traktować ją jako uzupełnienie terapii.

Jak rozpoznać, że ekspozycja jest prowadzona zbyt wolno?

Sygnałem jest długie przygotowywanie pacjenta bez realnych zadań, wielokrotne powroty do psychoedukacji i ćwiczeń oddechowych oraz brak nowych doświadczeń przez kilka sesji. Zbyt wolne tempo przekazuje pacjentowi, że unikane sytuacje są naprawdę groźne. Warto wtedy zapytać siebie, czy to pacjent nie jest gotowy, czy terapeuta obawia się jego cierpienia.

Dlaczego zadania między sesjami są tak ważne w terapii lęku?

Ponieważ lęk utrwala się w codziennym życiu pacjenta, a jedna sesja tygodniowo to zbyt mało, żeby zmienić wzorzec unikania. Zadania pozwalają regularnie zdobywać nowe doświadczenia w realnych warunkach. Powinny być konkretne, zapisane i realistyczne, a każde trzeba omówić na kolejnej sesji, także wtedy, gdy się nie odbyło.

Jak często pytać pacjenta z lękiem o nastrój i substancje?

Regularnie w trakcie całej terapii, a nie tylko na pierwszej sesji. Obniżony nastrój może narastać stopniowo, a alkohol, leki uspokajające czy kofeina mogą podtrzymywać objawy. Przy objawach depresyjnych zawsze warto ocenić ryzyko samobójcze. Zmiany w tych obszarach często wymagają korekty planu pracy lub konsultacji psychiatrycznej.

Newsletter

Nowe teksty i nowości z biblioteki CWP

Jedna wiadomość, gdy pojawi się coś wartego uwagi: nowe szkolenia i ścieżki, nowe teksty na blogu, zmiany w regulacji zawodu. Bez ofert w każdym mailu.

Powiązane szkolenia

Szkolenia, które rozwijają ten temat

Dostęp w ramach subskrypcji — bez opłat za pojedyncze szkolenie.

Przewodnik: Lęk u dorosłych

Przeczytaj także